Powrót do treści
Loading

Pokaż mi swoich wrogów…

Walą z lewa i z prawa. Także ze środka. Na łamach i w eterze. Nikt go nie lubi, a wszyscy nienawidzą – donoszą internetowe fora. Partyjne trolle sączą na nich jad o rzadko spotykanej toksyczności: „(…) jesteś gó…anym, najgorszym w historii prezydentem tego pięknego miasta, dajesz się wodzić na smyczy jak zwykły kundel caUBeckiemu, a twoje nachalne próby dojścia kolejny raz na prezydencki fotel spełzną na niczym. O szacunku dla ciebie trudno mówić, kiedy widzi się jak ludzie po prostu plują ci w twarz z nienawiści. Won judaszu”. To tylko niektóre – wcale nie najmocniejsze – wykwity intelektualne jego „admiratorów”.
W zasadzie nie powinien już żyć, a żyje. Znaczy się tupeciarz. Nie powinien chodzić po mieście, a chodzi. Bezczel wyjątkowy. Nie powinien kandydować, a kandyduje. Słów brak, widzisz Boże i nie grzmisz? Jak się uprze to koniec. Nie wytłumaczysz, że partia chce inaczej. Po prostu wredota. Co roku odwiedza pielgrzymów idących na Jasną Górę. Znaczy się, klerykał. Bywa na rocznicach Radia Maryja. Klerykał do kwadratu. Chce sprzedać KPEC – wiadomo, zapluty karzeł liberalizmu. Wymyślił most im. Lecha Kaczyńskiego – pewnikiem kaczysta. Ma syna w PO – a juści, platformers. Obchodzi rocznicę wyzwolenia Bydgoszczy przez Armię Czerwoną – wszystko jasne, komuch… Mieszka w drewnianym domu – bez komentarza.
Któż to taki? Ano Konstanty Dombrowicz, prezydent Bydgoszczy. Człowiek jak każdy inny, tyle że w innym niż inni miejscu. Od dawna trwa konkurs na to, kto celniej go opluje, dołoży i obrazi. Rzecz jasna anonimowo. Trwa wyścig, by faceta wdeptać w ziemię, bo ośmielił się realizować własną politykę i wziąć za nią odpowiedzialność. Wściekłość tego ataku przeraża, bo jest w niej autentyczna i najczystsza nienawiść. Czym się tak naraził nieformalnej medialno-polityczno-biznesowej koalicji, że mamy do czynienia już nie z ostrzałem, ale prawdziwym nalotem dywanowym? W podobnych sytuacjach mądrzy mawiają, że skoro nie wiadomo o co chodzi, to najpewniej chodzi o… Państwo sobie dopowiedzą sami.
Siłą Dombrowicza są zwykli mieszkańcy. Jeśli do nich dotrze, do każdego z nich z osobna, wygra. Jeśli nie da się wciągnąć w utarczki i bezsensowne pyskówki, a skupi na klarownym i konsekwentnym przekazie, zostanie prezydentem na kolejną kadencję. Jeśli będzie wśród ludzi, na osiedlach, w ich domach, w małych rodzinnych zakładach pracy – wygra. Jeśli umiejętnie wyeksponuje swoją bezpartyjność i dystans do partyjnych szyldów – wygra. Jeśli uczciwie powie, co mu się nie udało i dlaczego, ludzie to zrozumieją. Jest prezydentem i to mu sprzyja. Na szczęście nie ma wyrazistych konkurentów. Można ich wszystkich spokojnie ograć. Ale to jest już kuchnia, a tej się nie zdradza. Łatwo z pewnością nie będzie. Ale czy łatwe zwycięstwa cieszą?
Pokaż mi swoich wrogów, a powiem ci, kim jesteś… Warto więc przyjrzeć się wrogom Dombrowicza. Na spokojnie. Bez emocji. W sumie prosta łamigłówka.

Share this

"Jeśli ktoś chciałby dzielić i zastrzec sobie wyłączność na patriotyzm, ten z ojczyzny czyni sektę i kończy jako fanatyk”

— Cyprian Kamil Norwid

Premium Drupal Themes by Adaptivethemes